Dreszczowiec................cz.1 Czyli koszmar minionego lata xDDD
środa, 28.listopada.2007, 22:58
Wyglądała jak obłąkaniec...Biały fartuch, wielkie przezroczyste gogle na twarzy, potargane włosy.....ale tak już mają geniusze, inszy ludzie, dla których nie ma żadnych granic poznania....tak jak dla KaRmElA.
Notka mrożąca krew w żyłach...połączenie śmiechu, autoironii, sarkazmu i dramatu, który rozegrał się w ciemnych, wilgotnych lochach, z których nikt kto wszedł żywy.....nie mógł już powrócić......
Jeśli jesteś obłąkany i życie daje ci zbyt mało.... zapraszam..ale na własną odpowiedzialność xDD
Ten dzień nie różnił się niczym od innych. Na dworze była plucha, z nieba leciały duże, przezroczyste krople, niczym łzy, jakie wypłakuje Pter, który nie zastał w lodówce nic prócz wielkiej wszechogarniającej pustki...
Pter: No jak można dopuścić do takiego zaniedbania TT Żeby nie było nić do szamania w lodówce XD SKANDAL! Powiadam, ze JA...PTER zaprowadzę tu należyte porządki!! Wywołam taką rewolucje, że nikt już na świecie nie będzie głodował, nieznane mu będą bieda i pusty żołądek!!! Solennie obiecuje!! Ale najpierw....się zdrzemnę xDDDD w końcu Napoleon też zaczynał małymi kroczkami xD
Zaraz..zaraz...to nie ta powieść.... to nie notka o Pterze czy Karmelu ale o...no właśnie.....
Zapadła noc... Czarne niebo rozświetlał sierp księżyca. Na polance stały dwie osoby odziane w długie, szafirowe tiary. Było to tajemne spotkanie przywódców zakonów<...>którzy zamierzali dokonać rzeczy tak strasznej, ze żaden śmiertelnik nie był wstanie tego wytrzymać ani fizycznie a co dopiero psychicznie....
- Myślisz, ze to się może udać????
- Pewnie..nie ma dla nas rzeczy nie możliwych..tylko nam udało się poznać tajemną recepturę, która ...
- Cii gamoniu !
- Na tym pustkowiu???
- Nigdy nie wiadomo co w trawie pi....AAAAAAAAA- krzyknął i zaczął biegać jak oszalały po polance < trochę zbyt późno by uprawiać jogging xDD>
- Tobie już na starość odbiło....mówiłem ci, że nie wolno spożywać takich ilości na noc
- Ale mnie coś ugryzło!!! TT
- No dobrze..pokarz gdzie...
- No chyba nie zamierzasz mi grzebać w gaciach?! < wykonuje dziwaczne ruchy jakby odpędzał się od natrętnej muchy>
- Chciałem być pomocny..ale zaraz! Tak nie zachowują się wyznawcy złych mocy!!!
- W tę samą noc....gdy nastanie pełnia....
I oboje się rozeszli....
*************
- Łiiiiiiiiiiiiiiiii- Pter pokazał w całej krasie swe piękne uzębienie- naprawdę jedziemy nad piknik *.*
Karmel: no przecież mówię, zaprosiła nas ciotka Pelpunia..
Pter: a co będzie do jedzenia?????
Gino: ty tylko o żarciu..... choć raz pomyśl o ...
Pter: tobie???? Nie martw się... zostawie ci cos żebyś nie marudził....
Gino: nie to miałem na myśli tylko...
Karmel
Gino wylatuje z pokoju, krzycząc na odchodnym: Jeszcze cię prześcignę Pter...nie myśl sobie, że jak pokonałaś mnie w puszczaniu bąków to i teraz pozwolę na taką niegodziwość!! Samce góra!!- i zniknął
Pter: Samce górą?? A co to samiec??
Karmel: to samo co ty, ale bardziej głupie....
Pter: Aha...
Karmel: Skoro mamy to za sobą to pozwól, że przygotuję się do wyjazdu...i tobie radzę to samo..
*****
Pter: Kaaaarmel!!!!
Karmel: o co chodzi ty dziecko specjalnej troski??
Gino: pewnie nie może znaleźć swojej gumowej kaczuszki do kąpieli - -^
Pter: A właśnie że nie!
Karmel Więc? - -^
Pter: Pękła mi gumka od gaci ;____;
Karmel: od czego?? O.O
Pter: no przecież mówię ^^” Pakowałam je do walizeczki i nagle TRACH cos pękło i Świst ...coś mi mignęło między oczami i ..
Karmel: kupimy ci nowe..toć nie będę ci teraz szyła twoich galotów- -^
Pter: to w czym ja mam się kąpać?? TT
Karmel: Kąpać??? A kto mówił, że będziemy się kapać???
Pter: no przecież tam jest takie duuuuże bajorko...
Karmel: taaaaa... całe zaglonione i brudne..i kit wie co tam jeszcze żyje za paskudztwo
Gino: Toć nie możesz zabronić Pterowi kontaktu z bliskimi xDDDD
Karmel: Strzelić w ciebie gumką z gaci????- -^
Gino: x.X
********
Kiedy wszystko zostało zapięte na ostatni guzik, bagaże znalazły się w samochodzie, pojawił się jeden nieprzewidziany problem....
Gino: no dobra... a teraz powiedzcie mi..kto będzie prowadził????
Karmel: no jak to! Ja będę kierowcą.. w końcu chodziłam na kurs, zdawałam egzamin...
Gino z 10 razy..... i jeszcze się nie powiodło ale to drobny szczegół..
Pter: ja pomogę i jakoś dojedziem razem xDDD
Karmel i Gino: = =”
Gino: Karmel..prowadzisz...
Karmel: jaaasne
*********
Po 5 minutach błogiej ciszy, która niestety musiała zostać zmącona przez perza:
Pter: jestem głooooooodna!!..
Karmel: za jakiś czas zrobimy postój......
Jadą dalej, mysz opanowana i skupiona siedzi za kółkiem.
Karmel
Nadajemy na żywo..... Z więzienia zbiegło dwóch groźnych psychopatów.... niepozorni z wyglądu, są jednak bardzo niebezpieczni... o to ich opisy.. Audycję przerywają jakieś dziwne odgłosy....
Karmel: Co jest????
Gino: to pewnie jakieś zakłócenia na fali czy cuś..
Pter: hehe to tylko mój brzuch..pseplasam ^^”
Karmel i Gino: - -^
Gino: zatrzymujemy się na najbliższej stacji...już mi grzbiet zdrętwiał od tego siedzenia....-nagle przerywa- A to kto??? O.O
Karmel wyszczerza patrzałki:
- No co za głupki... takie pustkowie..a oni łapią muchy...
Gino: oni machają bo chcą złapać stopa x.X
Karmel: stopę???? Przecież maja je dwie i jeszcze na nich stoją.. co za durnie...
Gino: zatrzymaj się proszę <łapie się za głowę>
Karmel zjeżdża na pobocze. Spuszcza szybę, wychyla łebek i krzyczy:
Karmel: Eeeelooooo w czym możemy wam pomóc???
Jeden podchodzi do samochodu, nachyla się w kierunku KaRmElA i szepcze coś na ucho. Mysz kraśnieje, dumnie wypina pierś i mówi:
Karmel: Jasne chłopaki nie ma sprawy ..dokąd chcecie to was podrzucimy...
Gino : O.O
Pter: jeeeeść< stęka obolała z głodu>
Kiedy oboje już wsiedli, karmel włączył silnik i po chwili wszyscy znaleźli się na drodze, która nieść miała ze sobą wiele niespodzianek...
Na miejscu, z których mysz zabrała 2 autostopowiczów leżał mały szkarłatny kawałek materiału, który zapewne oderwał się kiedy jeden z wsiadających, zamykając drzwi, zatrzasnął sobie szatę......

Jak widać Pter szaleje i porządkuje bloga< w sumie to go odśmieca xDDDD> A więc inf, że jak tylko zalicze koła zakasam rękawki i czestuje was mega NOCIĄĄ xDDD prosze o odrobine cierpliwości
KaRmEl
BLOG UZNAJEMY ZA POWTÓRNIE OTWARTY xDDDDDD
< jak jakis spozywczak z żarciem xD>

Trwało to już dłuższy czas.... aż od maja... zaciekle dążyła do celu by na końcu ponieść druzgocącą klęske. Nie pomogły bezczelność i miły uśmiech zakrapiany nutką ironi. Tego nie dało sie inaczej obejść. I choć wszystko szło pomyślnym torem, życie lubi prawić niespodzianki.. i to jakie ......
Notka ta będzie odrobine przejaskrawiona, ale jest jak najbardziej z życia wzięte.. xDDD A więc zacznijmy......
Karmel zawsze miał naczochrane w głowie xD Nie ma mocnych, jak się uprze nic nie pomoże. Tak było i tym razem. Otóż mysz zapisała się na prawko xDDD Jej domeną było: PIRACKA L xDDD Nie dla niej potulna jazda.. Zasuwała L , wirując zgrabnie pomiędzy innymi samochodami ...do czasu... ale zacznijmy od początku ^.-
Z przed pokoju dobiegł huk. Pter aż spadł z wrażenia, kiedy ujrzał przed sobą Karmela. A raczej to co sobą prezentował:
Pter: Jak ty wyglądasz o.O masz.. obłęd w oczach
Karmel: Ide na prawko ^___^
Pter:
Karmel: Będzie fajnie zobaczysz.. teraz bedę mogła legalnie zwozić do dmu tony arbuzów
Pter: i potem strzelać pestkami jak z procy - -^ ostatnio sowa sie tu nie pokazuje od kiedy dostała prosto w kuper...
Karmel: A.. to stąd ten gips ^^" to było nieumyślne xD
Pter
Karmel: lecem na jazde... ^___^
****
Karmel stoi przed samochodem. Podchodzi instruktor i mówi:
IN: Witam na pierwszej jeździe.. oczywiście teoria zaliczona?
Karmel: Jak najbardziej ^.^
In: dobrze więc... zacznijmy.. prosze zająć miejsce...
Karmel patrzy uważnie i po namyśle siada na miejscu pasażera..
In: gdzie ty siadasz?
Karmel: A co? mam usiaść jakoś tyłem? No zgłupiał pan
In: ależ proszę usiaśż na miejsce kierowcy!
Karmel: ale ja nie umiem kierować i nie mam prawka...
In: - -^ prosze robić to co mówię
karmel: NO ok ^^" Siada wygodnie w fotelu.. wyciąga nóżki.. i..
Karmel: przepraszam ale ja nie sięgam pedałów....
in: prosze sobie uregulowac siedzenie... < __O__>
Karmel: acha^^"< gdzie tu sie to robi.. hm.... ciągnie za wszystkie gałki, rączki... szarpie i nagle TRZASK...
In: O cholera! wyrwałaś hamulec!!!
karmel: Serio? nie szkodzi.. jest przecież drugi ^^
In: Na placu nie bedzie wiele potrzebny.. proszę ruszać..,.
Karmel odpala samochód: brrr brrrrrr
In: delikatnie...^.^
karmel: spokojnie.. nie ma rzeczy których ja nie potrafie... I BRum!
Pruje po placu, słupki walają sie gdzie bądź..
In: Uwaga..staruszka!!
Karmel: CO? przecież to tekturka nie widzisz? niahaha
In: oooolalaBoga <łapie sie za głowie>
karmel: to co mam dalej robić?
In: prosze pojechacćpo łuku nie przejeżdzając białych lini...
Karmel rusza.. wali ładnie po łuczku.. jedzie... i BUM
In: miałąś sie zatrzymać na kopercie!!
Karmel: Jakiej kopercie?! poza tym.. myslisz żebym wjechała takim autkiem na koperte? nawet koło by nie wlazło
in: na tę kopertę wyrysowaną liniami!
Karmel^.^" trza było od razu mówić xD
In: to moze jedźmy na miasto...
Karmel: sie robi szefuniu xDDD Karmel wyjeżdza z placu, kieruje sie na miasto... Jedzie wolniutko, potem szybciej i szybciej... 60, 70
in: prosze zwolnić!
Karmel: ale ten koles mnie dogania za nami! nie dam sie złapac...!!!
In: nie NIE NIE!!
karmel: Alez spokojnie.. uciekniemy mu! i GAZ DO DECHY!
Nagle świst i gościu wylądował twarza na szybie
karmel: No trza było sie trzymać... a teraz wyglądasz jak naleśnik bez dzemu....
IN: prosze sie zatrzymac..!!!
Karmel: przecież nie mogę.. hamulec nie działa
In: O.O < włosy staneły mu dęba>
C.D.N.
Dopisze póżniej... teraz kolacja Xddd
Zdeptane pokrzywy, worek od kartofli i nadchodząca intryga cz. IV
wtorek, 5.czerwca.2007, 01:26
Kobiety wrzasnęły przeraźliwie i wyskoczyły przez otwarte okno. Zdały sobie sprawę, że zrobiły straszny błąd, gdyż wpadły w rosnące tam pokrzywy. Pter wyjżała przez okno i zbladła
- moje roślinki T^T ...ktoś mi za to słono zapłaci!
Prostytuki podskoczyły jak oparzone i pognały wprost do pobliskiego lasu, byleby zdala od wariatki.
Nietoperzyca odwrócila się w stronę całej ekipy
- Macie 5 sekund na wyniesienie się z mojego domu!
Nie trzeba bylo powtarzać im dwa razy, szybko zagarneli sprzęt i spierniczyli gdzie pieprz rośnie. Ciągnąc za soba Marka Edisona, który uparcie chciał zostać by nagrać więcej akcji. Skrzydlata usiadła na fotelu ze spuszczoną głową, podeszła do niej niepewnie mysz.
- Pter, czy wszystko z tobą w porządku? - zapytała lekko przerażona
- Karmel... - powiedziała dramatycznym tonem - zjadłabym yogurt ~___~
Mysz glebnęła prosto twarzą na podłogę
- No co?! ^^' - zapytała zdziwiona
- No comments =.='- podniosła się i otrzepała. Podeszła do szafy i wyciągnęła z niej jakieś prześcieradło. Podeszła do kota i zakryła go całego. - psuje wystrój wnętrza
Pter wstała, odożyła kose i przeciągneła się.
- trzeba bedzie ściągnąć te różowe pierdółki - powiedziała, a przez jej ciało przeszedł dreszcz, wywołany wstrętem i obrzydzeniem.
Obie wzieły się do roboty.
***
W czasie sprzątania nietoperzycy udało się zerwać zasłonę, zbić wazon, trzasnąć miotłą mysz w łeb i potknąć się kilka razy o lekko zadarty do góry dywan. Po jakimś czasie, Karmel nie wytrzymała i krzyknęła lekko wściekła.
- Daj mi to dziecko bo krzywdę sobie...a co gorsza komuś zrobisz -__-'
- Kiedy ja chciałam pomóc ;__;
- Bardziej bedziesz użyteczna jak usiądziesz sobie w jakimś kącie i poczekasz ^__^
- No co ty... serio? *__*
- noooo xD
- serio, serio?
- tak, serio, serio - po czym zmiotła nietoperzycę wprost pod fotel -a teraz siedź tam grzecznie |D'
***
Kiedy wreście w pokoju błyszczało i nie było niczego co przypominało kolor różowy, Karmel zaniepokojona tak długą ciszą odezwała się.
- Ej, żyjesz tam jeszcze?
cisza...
- Pter! Odezwij się! >_<'
cisza...
Podeszła do fotela i odsunęła go, to co zobaczyła nawet jej nie zdziwiło.
- A ty znowu śpisz =.= - szturchneła ją lekko stopą
- Sho...się dzieje? - zapytała, przecierając sobie oczka.
- Ja tu haruje jak wół, a ty sobie słodko drzemasz >o<
- Kiedy mi kazałaś siedzieć cicho ;__; - zaczęła się drapać po głowce - nie rozumiem o co ci chodzi.
- mogłaś chociaż ze mną rozmawiać >_>
Długa cisza...
- Aha! - krzyknęła skrzydlata - ale ja nadal nie rozumiem ^^'
- boshe, ona nic w ząb nie kuma T__T - usiadła mysz na podłodze.
- Ale zobacz co znalazłam - macha jej przed oczkami jakimś workiem - niezłą poduszkę ta cała ekipa tu zostawiła.
- Pter, to jest worek...na dodatek od kartofli =='
- Ale bardzo mięciutki ^o^ - przytuliła się do niego.
- pokaż no mi to tu - Karmel wzięła od towarzyszki worek i otworzyła go - oooo O___o'
- co tam jest? - zajrzała do środka cała podekscytowana i zrobiła zawiedziona minę na widok zielonych papierków - co to za badziewie?
Mysz nie wytrzymała i zdzieliła ją po łbie.
- to są pieniądze! Cały wór pieniędzy $__$
- Jejku...a z czym to się je? *__* - pisnęła kiedy znowu oberwała.
Karmel zamknęła oczy, chciała wytłumaczyć nie kumatej przyjaciółce do czego służą. Uniosła do góry powieki i zaczęła swoją wypowiedź.
- Popatrz, im masz więcej tych ee... zielonych papierków tym możesz sobie coś kupić w sklepie, np...
- jedzenie *___*
-...ubrania
- jedzenie *__*
-... kosmetyki
- jedzenie *__*
- nie przerywaj mi =='
- przepraszam ^^' - zrobiła minę niewiniątka - czyli...możemy też pojechać w ciepłe kraje, tak?
Mysz rozpromieniła się
- A jednak potrafisz samodzielnie myśleć ^^
Nietoperzyca cała pokraśniała z radości i wypieła klatkę piersiowa do przodu z dumy, jaka ją rozpierała.
- A co z nim? - wskazała na prześcieradło pod którym leżał Gino.
- Zabierzemy go ze sobą - skrzywiła się - nie pozwolę by został sam w domu X_x'
Pter, wstała i pognała do swojego pokoju śpiewając pod nosem, że wybiera się do ciepłych krajów. Karmel poszła do łazienki, napełniła wiadro zimną wodą i przyszła spowrotem do salonu gdzie zawartość wylała na rudego kota.
- Wstawaj, jedziemy na hawaje ...i niestety musimy ciebie tez tam zabrać =o='
Gino krzyknął z powodu szoku termicznego, jakiego doznał przed chwilą
- Gggdziee? - wymamrotał cały się trzęsąc
- na hawaje xD zacznij się pakować - po czym weszła schodami na górę do swojego pokoju - może uda mi się tam ich na zawsze zostawić :> - zaśmiała się cicho pod nosem.
Wybaczcie mi taką beznadziejną notkę, ale zmęczenie, apatia i uczucie pustki w głowie, niekorzystnie wpływa na moje procesy myślowe |D' Zresztą teraz, od kiedy mam wakacje, moje życie jakieś nudne się trochę stało i nie mam skąd zbytnio czerpać pomysłów. Brakuje mi prawdziwych akcji z Karmelem w szkole, to była nasza główna inspiracja xD

ALARMA! ALARMA! ALARMA! ALARMA!
Na mnie spadł (nie)przykry obowiązek napisania notki bez cenzury, o tematyce dla ludzi od 18+ Więc, jeśli nie masz tylu lat, nie wiń nas jak przyłapią cię rodzice :D Nie jest to hard porno (jak twierdzi mój Karmelitan) tylko soft xD Trzeba zacząć delikatnie na sam początek ^^'
Enjoy ;3
Notkę dedykuję pewnemu małemu szantażyście... odechce ci się głupich żartów }:]
Pter podchodzi do Gina i tyćka go patyczkiem w żebro.
- Chyba zdechł - powiedziała zatroskana i spojrzała na Karmela - btw. co to jest porno? -zapytała, a w jej oczach widać było narastającą ciekawość.
Karmel westchnęła ciężko i odpowiedziała.
- później ci wyjaśnię =='
W tym czasie, Mark Edison chwycił Gina za nogę i zaczął ciągnąć w kierunku salonu, mamrocząc pod nosem, że za chwilę mają nagrać kolejny odcinek. Nietoperz i mysz spojrzały na siebie, po czym wzruszyły ramionami i podążyły do swojego domu. Kiedy weszły do środka zastały tam już całą ekipę, która zaczęła dekorować pokój na różowo.
Karmel: co do...?! O_O'- wytrzeszczyła oczka.
Pter: Łaaaa! Co to za oczojebny kolor! -wrzasnęła jak opętana po czym zasłoniła łapkami oczy.
Nagle tuż przed nimi wyrósł jak spod ziemi, tenże reżyser i sprawca całego zamieszania. Zaśmiał się donośnym basem, w czym przyprawił nasze zwierzaki o chwilowe ogłuszenie.
Mark Edison: To bedzie odpał roku! -powiedział zadowolony.
Pter: Kto grzebie sobie w kroku? x^X' - zapytała zdegustowana.
Mark Edison: ODPAŁ ROKU! - krzyknął nietoperzycy prosto do ucha. Od tego nagłego wybuchu Ptera odrzuciło wprost pod różowe łóżko wodne, straciła przytomność.
Mysz zaczęła ciągnąć faceta za rękaw od koszuli.
Karmel: Przepraszam pana ale...co to wszystko ma znaczyć! -krzykneła- Coście zrobili z moim salonem! T_T - zawyła zrozpaczona.
Edison przymróżył ślepia, spojrzał w prawo potem w lewo. Kiedy nikt nie patrzył wręczył kopertę zdziwionej myszy.
Mark Edison: Cii -przyłożył palec do ust, po czym szybko się zmył z zasięgu Karmela. Ta nie wiedząc co czynić, schowała podarek do kieszeni i wymknęła się do kuchni, utopić swe smutki w kawałku sera.
***
- ale on musi być przytomny
- komputerowo zrobi mu sie oczy
- ale będzie sztywny jak kłoda
- spokojna głowa nasze ..khem aktorki juz o to zadbają...dobra kręcimy!
***
Pter powoli zaczęła dochodzić do siebie, otworzyła powoli ślepka, miała wrażenie, że tysiąć pszczół brzeczy jej w uszach. Nagle poczuła , jak coś ugniata ją po plecach. Otrzeźwiała momentalnie i rozejrzała się dookoła
Pter: "dlaczego tu jest tak ciasno i ciemno ;__; I co mnie maca do cholery! -_-'''" - pomyślała, po czym zaczęła się wygrzebywać spod łóżka. Wychyliła lekko łebek i spojrzała do góry. To co ujrzała przyprawiło ją o mdłości. Gino leżał na łóżku jak go pan Bóg stworzył w otoczeniu trzech panienek lekkich obyczajów, przesłonięte lekką szmatką na biodrach. Nietoperz zawył, na co kobiety oderwały się od całowania nieprzytomnego kota. Na ten hałas Gino ocknał się i sam zaczął wrzeszczeć jak opętany
Gino: Co to kurwa ma znaczyć?! Dlaczego jestem... -urwał i spojrzał na kobiety, które się do niego zalotnie uśmiechały - AAAAAAAA!!! Jestem gwałcony ;____;
Mark Edison: Dziewczyny uspokójcie go i róbcie dalej swoje!
Na to jedna zamachnęła się swoim dużym biustem i trzepnęła nim rudzielca po łbie, ten padł na wyro ogłuszony.
Gino: @__@
Wywabiona donośnym hałasem wpadła Karmel do salonu.
-Olaboga! X.x' -wyrwało jej się
Pter już miała dość, bzyczało (nie bzykało xD) jej w uszach, była cała poturbowana i na dodatek musiała oglądać takie sceny. Wyfruneła z pod wyra i rzuciła się do kuchni, przewracając po drodze kamerzystę i mysz. Po chwili zjawiła się spowrotem trzymająć swoją kosę w łapkach.
All: O______________________________o'
Karmel: Spokojnie Pteruś - próbowała załagodzić sytuację.
Mark Edison: Elementy horrorystyczne to jest to! - zawołał uradowany po czym zwrócił się do swojego pomocnika, z prośbą by wplótł to jako element wściekłej małżonki, zastającej męża z innymi kobietami.
Pter: Po ostatnim wyskoku zboczeńca z krzaków kiedy szłam do sklepu powiedziałam, że więcej nie daruję takim mendą! ;__; ;/ - krzyknęła wściekła po czym odstawiła jakiś taniec apaczów i zamachneła się na prostytutki.
I na tym kończę odcinek, by potrzymać was w niepewności, muahaha...wredne ze mnie stworzenie x] Wszelkie pytania, wątpliwości proszę kierować na moje gg (podane w opisach bohaterów) odpowiem na wszystkie pytania xD (najczęściej siedzę niewidoczna) Tuk tuk tuk i tym radosnym akcentem kończę swoją wypowiedz ^o^
Amen
Karmel siedział przy kuchennym stole i zawzięcie coś bazgrał w swym małym zeszyciku. Cztery stronice pokryte były czarnym atramentem który układał sie w przeróżne ślaczki. Z osobna nie miały one sensu lecz połączone dawały oczekiwany efekt. Kleksy tańcowały po linijkach jak nuty, gdy zagra im sie do taktu. Tak oto powoli, z wielkim bólem i oczekiwaniem rodziła sie kolejna historia, która na zawsze miała odmienić czyjeś życie......
WrOtE by KaRmEl

notke.. dedykuję pewnemu małemu chłopcu.... miłej lekturki ^.- >
Była to niespodziewana wizyta. Kiedy w progu drzwi pojawiła się ta znakomitość Karmel i Pter wybałuszyły z wrażenia oczka O.O. Gino przejął tę wizytę z typową dla niego obojętnością. Zgrywał luzaka, poza kolesia który ma wszystko gdzieś. Ale ukryć sie nie da, że kiedy zobaczył przed sobą we własnej osobie Marka Edisona poczuł przyjemny skórcz w żołądku. Miał cichą nadzieje, że... ale nie zdradzajmy jeszce szczegółów. Męzczyzna wszedł do środka bez zaproszenia i wygodnie rozsiadł się na kanapie.
- Jak już powiedziałem na wstępie, jestem z telewizji. Wasze nic nieznaczące postacie mignęły podczas wiadomości, jednak..to zdumiewające... ale w tym samym czasie wzrosła oglądalność. Ja mogę zrobic z was gwiazdy!- krzyknął tak głośno, że Pter z wrażenia i pod nagłym przepływem emocji zemdlał.
- Co to było?- zapytał facet bez większego zainteresowania, malując sobie w tym czasie usta błyszczykiem o smaku truskawki
- Jakieś stare pudło sp..- zaczał gino ale facet mu przerwał.
- Ta, mało istotne.. przejdźmy do konkretów... chciałbym podpisac z tobą umowę- wskazał na Karmela. Mysz rozejrzała się na boki, podrapała się po uszkach i z wyrazem zdziwienia spytała:
- ja??????? A na co ja tam w telewizji xDDDDD
- dobrze zapłacimy..
- O.O ale ja nie jestem przekupna....- zaczeła
- 1 tona sera za każdy odcinek...
- zgoda- przerwała mu mysz- to kiedy zaczynamy? robie sie głodna...- i oblizała się na samą myśl pysnego serka
- Jutro prosze sie pojawić pod tym adresem- poczym mężczyzna zniknął tak szybko jak sie pojawił, a jedynym namacalnym znakiem jego obecności była malutka wizytówka.
Gino spojrzał niechętnie na mysz poczym odburknął niby do samego siebie:
- świat zwariował....
A karmel w tym czasie zaczął się nakręcać:
- Łiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii bedem w telewizji.... będe miałą tone sera dziennie^___^ ale suuuper xDDD Co ty na to Pter?
CISZA
- Pter? Pter?- rozejrzała się zdezorientowana mysz, a gdy ujrzała przyjaciela na podłodze wypaliła
- Ach ty znowu śpisz.....
******
-OOOOOOOsoooooole miiiiiioo- zewsząd dobiegały te nieznośne jęki. A ich właściciel brał własnie prysznic, co było zaprawdę zadziwijące bowiem koty rzadko kiedy używały wody.
Pter i Karmel stały pod drzwiami nasłuchując.
- Co to za warkot,, jakby ktoś kosił trawe..
- Co ty głupku- pacneła Ptera po łbie- ktoś kaszle.... zapewne Gino.. trzeba mu pomóc bo się udusi!! Karmel zamknął oczka poczym :IIIIJAaaaaaaaa- zastosowała tajne techniki walki i wyważyła drzwi.
Pter: wow wejście smoka ^^
Karmel:- -^ jak już.. to myszy xDDDDDD
karmel wpadł z hukiem do łazienki a za nim Pter. Oboje leżeli na podłodze i osłupiali wpatrywali sie w Gina. Jego wygibasy pod prysznicem przypominały taniec gościa porazonego prądem, w najgorszym przypadku jakby miał tysiąc pcheł na dupie xDDDD Kiedy zobaczył swych przyjaciół stanął osłupiały..
Pter: Gino..... no tańcz.. jak te.. no...?
Karmel: Hula hula... poczym Karmel zaSERował< dla jasności: zaserwował> kilka ruchów , jakie wykonuja babki z kilką listków na tyłku
Gino spojrzał w swoje odbicie lustrze i ze zgrozą dostrzegł że stoi przed nimi cały goły!!!!
AAAAAAAAAAAa wyleciał jak poparzony z pod prysznica wrzeszcząc na całą chatę: no nie mam juz wcale prywatności.... W tym samym momenci ujrzał w oknie nadlatująca do nich sowę, która na jego widok az z wrażenia uderzyła z impentem w drzewo.
Gino: _____O____ x.X
karmel i Pter wybiegły za nim trzymając w reku jego gacie.
Pter: Ej Gino! zapomniałeś gaci!!!! Rzuciła w niego i PAC prosto w pyszczek
Karmel cichaczem do perza: trza było celować niżej xDDDDDD
Pter: wiem.. ale wiesz jak ja widze^^"
Gino: wrrrrrrrr i jak ja mam zostać gwiazdą??? Kiedy ta....- ale jego wrzaski przerwał nagły łomot do drzwi
Pter: Kto sie tam dobija??
Karmel: ja pójdę otworzyć i nie zważając na protesty Gino uchyliła drzwi za którymi pojawił się nagle Mark Edison!
Podszedł do Gino i poklepał go po ramieniu.
- Kawał dobrej roboty! Chłopie! dzięki twojej serenadzie.. i.. urokowi- tu zmierzył Gina od stóp do głowy szczególnie patrząc na jego małą część na dole- zgromadziliśmy milionową publiczność przed telewizorami
Gino: Że co?????? O,O
karmel: Ależ zawsze chciałeś być aktorem... jesteś sławny..ale...ej! Co z moim serem.. toną serA???? -spanikowała
Pter próbując pocieszyć mysz: ja ci kupię kawałek....
Facet zbliżył sie do Gina i szepnął: nasze kamery nagrywają wszystko..... jesteś gwiazdą... chciałbym ci zaproponowac udział w filmie
Gino pokraśniał z dumy: w filmie????
karmel: jak to kamery nagrywają wszystko? O.O
Pter: no jak to jak? normalnie xD patrzy na ciebie i cie nagrywa
karmel ^^" proszę wybaczyć....
Gino jakby dopiero się ocknął: Jak to nagrywają??!!!! To wszystko co teraz... też???- zbladł
Mark: jasne chłopie- i klepnął go po przyjacielsku w plecy- jesteś naszą gwiazda porno!
Gino : x.X
ZgOn...............
C.D.N
< kto zainteresowany niech pyta.. udziele wszelkich info odnośnie błyskawicznej kariery Gina> xDDDDDDDDDDDD zdradze tylko.. że będzie sie robić coraz.... powiedzmy, że pieprzu nie zabraknie xDDDD ^.-


Nowa faza.. czyli Karmel i Pter w sidłach miłości .. xD cz.2
sobota, 15.lipica.2006, 20:45
Nowa faza.... czyli Karmel i Pter w sidłach miłości...XD cz.1
środa, 5.lipica.2006, 20:04
*Yogurty i jego skutki
*Yo,yo to znowu my
*Skoki narciarskie i dachowiec
*Sezam i kanapka z tuńczykiem czyli historyczna masakra cz.I
*Ojej ała ty cz.I
*Ojej ała ty cz.II
*Ojej ała ty cz.III
*Jałowiec choinką, masakra ciasteczkowa czyli święta w nowym wydaniu!!!
*Karmel, Gino i Pter na wakacjach.
*Serożerca cz.I
*Serożerca cz.II
*Nowa faza.... czyli Karmel i Pter w sidłach miłości...XD cz.I
*Nowa faza.. czyli Karmel i Pter w sidłach miłości .. xD cz.II
*Agencja...talentów cz.I
*Agencja talentów cz.II
*Agencja talentów cz.III
*Agencja talentów cz.IV
*Brrrrr BRRRRRRRRUM cz.I
*Dreszczowiec cz.1 Czyli koszmar minionego lata
Karmel:
Pter:
Gino:
Sowa:
Miodzio:
Karp:
Dziki:

Miła, spokojna, trudno wyprowadzić ją z równowagi, wszechstronna, wykształcona, pracowita, o szerokich zainteresowaniach, chętnie studiuje i pogłębia swoją wiedzę. Ciągle pragnie dojść do sedna sprawy, jest dociekliwa. Nie umie jednak pracować systematycznie. Jest dużą indywidualnością, lubi i umie przewodzić innymi. Jest energiczna, jest także dobrym organizatorem. Realizuje swoje piękne idee, chodzi zawsze i wszędzie własnymi, odkrywanymi przez siebie ścieżkami. Z natury wrażliwa na ludzka niedolę, ale niepoświęcająca działalności altruistycznej, swojego czasu ani sił. Współczuje innym, bo tak wypada. Sumując: dziwny i trudny charakter.

Jej pełne imię brzmi Chiroptera, jest to najbardziej żywiołowa postać. Wszędzie jej pełno. Zachowuje się dość dziecinnie jak na swój wiek, lub jakby jej brakowało piątej klepki. Czasami posiada przebłyski geniuszu, czym zadziwia całą resztę. Inni postrzegają jako fajtłapę, nieudacznika bądź zbędny balast, choć w gruncie rzeczy posiada dobre serce i opiekuje się na swój sposób, ukochanymi jej osobami. Uwielbia jeść (pić krew), spać, wszelkie rozróby i zadymy. Od negocjacji woli komuś przywalić w mordę. Zdumiewający jest fakt, że posiada nadludzką siłę. Kiedy wpadnie w szał potrafi być bardzo niebezpieczna, zarówno dla wrogów jak i przyjaciół. W walce często używa swojej kosy.

Przemądrzały kocur, który udaje wielkiego luzaka. Chciałby sobie podporządkować każdego, by mu usługiwał. Pragnie zostać sławny i uważa, że świat kręci się wokół niego. Udaje twardziela choć tak naprawdę to kot o zajęczym sercu. Romantyk, indywidualista, cyniczny, złośliwy, uwielbia krytykować, władczy, ambitny, maruda. Twardo stąpa po ziemi, irytują go wygłupy zwłaszcza Ptera.

Po za tym, że jest trochę niezgrabna, nikt nie wie o niej nic dokładnie. Jedno jest pewne, pojawia się w najmniej spodziewanych momentach

Jeden wielki oszołom, z jego ust często pada słowo "miodzio". Stało się to jego znakiem rozpoznawczym, żyje tylko po to by denerwować, wytrącać z równowagi i przeszkadzać innym. To chodzące nieszczęście.

Miał zostać zabity na święta przez Karmela i Ptera, jednak nie potrafiły sprostać temu zadaniu. Otóż ryba ta, żyje z naszymi bohaterami w akwarium. Jednakże, jest to istota o niezrównoważonej psychice. Jednego można być pewnym, nigdy nie wiesz kiedy cię zaatakuje ten szaleniec.

Czerwona kobra o anielskiej cierpliwości.
...
I wszystko oczywiste.
1. Bloga piszemy dla własnej przyjemności, więc proszę nas nie poganiać z notkami
Past
Links
2. Cenimy krytykę ale prosimy wyrażać się w kulturalny sposób
3. Wszelkie komentarze w stylu "fajny blog wpadnij do mnie" będą ignorowane, bądź usuwane
4. Jeśli chcecie zareklamować swojego bloga, wpisy pozostawcie w księdze gości
5. Nie bierzemy odpowiedzialności za skutki uboczne, wywołane przez czytanie naszego bloga xD
6. Czasami mogą pojawić się notki o tematyce dla dorosłych, będziemy je oznakowywać aby było wiadomo, że dzieci nie powinny się za to brać ;]
2006
kwiecień (8)
maj (1)
czerwiec (2)
lipiec (2)
sierpien (1)
listopad (1)
2007
styczeń (1)
marzec (2)
maj (3)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
listopad (2)
Świat Naruto
Mizuki Uzumaki
Yuki
Shilay
Piły w Akatsuki
Oceniający
Ocenianiee bloga
Oceny Vivo
Godne uwagi
Radio made by Marx ;]
Poezja
Samotność
Zatrzymaj się na chwilę...
Lay by Pter
Pics from:
Me
Don't copy